|

wrzesień 2007
9. września 2007 Amarant edemanté. Chyba
popadam w odrętwienie zimowe. Spoglądam w niebo, coraz dłużej nocą będące
otchłanią mroku, i dostrzegam na nim Białego Wojownika. Zapach
bezsennych, zimnych nocy, lodowe igły deszczu, wywołujący dreszcz pocałunek
wiatru... To wszystko rodzi coraz częściej w mojej głowie jedną myśl: nareszcie,
nareszcie nadeszła moja ulubiona pora roku. Jesień-Niejesień, czas tęsknoty,
czas światła o miękkiej barwie, czas niekończącej się pieśni świerszczy
i kropel wody, skapujących z nieba. Niebo
blednie, niebo ciemnieje. Powietrze nabiera ostrości. Słońce - łagodności.
Umiera. Blaknie, zanika. Odchodzi.
Budzi się w ponurą codzienność.
Choć wiele się zmieniło od czasów, gdy
lękałam się zimowych nocy, lęk nie przeminął. Odbił się gdzieś głęboko
w mojej duszy i pozostał tam. Obawiam się, że nigdy nie zdołam go już
całkowicie wymazać. Mogę walczyć o to, by go nie wspominać, by nie wywoływać
go z odmętów pamięci. Ale zapach, ten zapach Jesieni... on mi
zawsze będzie przypominał, że gdzieś poza stromymi brzegami szczęścia
rozlewa się bezdenne morze rozpaczy. Boję
się. Okrutnie się boję. Bo nadeszła moja ulubiona pora roku. Bo
teraz rozedrgają się w ciszy słoneznej świerszowe nuty, jak smutne,
przesycone nadzieją pożegnanie lata. A potem... Potem
znów nastanie zimowa cisza absolutna. I wyglądać będzie ku mnie poprzez
okna wiecznych, zimnych nocy. Przesycona zapachem lęku i samotności.
Nie jestem już sama, jak rok temu. Nie
jestem! Nie chcę mieć powodów, by o tym zapomnieć...
wyprodukowane
przez n a v i e 09 - 09 - 2007 ,
22:21 , Tarnów
f
p
r
deviant
skomentuj
w księdze gości
24. września 2007
czas wielkiej, wielkiej, wielkiej tęsknoty.
Ja nie wiem, co ja mam napisać. Zawsze,
jak jestem radosna, to wszyscy o tym wiedzą. Ale ze smutkiem jest inaczej.
Bo ja się smutku po prostu wstydzę. Wychodzi
mniej więcej na to: Asia - Wieczna Maruda, Wieczna Beksa, Wieczny Żałosny
Kłębek Lęku Przed Życiem. Tak
po prostu piszę tu sobie zawsze wtedy, kiedy jest mi źle. Bo tylko wtedy
tego potrzebuję. Bo tylko wtedy boję się mówić wprost o tym, co czuję.
Bo za dużo mogę stracić.
Mam dzisiaj ogromne poczucie winy. A
najgorsze jest to, że ja do końca nie wiem, dlaczego. Po
prostu mam wrażenie, że znowu schrzaniłam coś ważnego, coś co miało
być zupełnie inaczej, a przeze mnie znowu wyszło nie tak. Ja
się teraz bardzo boję. Jak zwykle. Bardzo. Znowu.
Tak bym to nazwała. Poczuciem winy.
Chociaż nie do końca wiem, dlaczego.
A może to prostu lęk przed jutrem? A może
to prostu kolejne z moich ogromnych pragnień? A może a może?
A może po prostu bardzo mi na czymś zależy....?
Chyba i tak nikt tego nie przeczyta do końca,
więc mogę sobie znowu napisać tak coś do siebie, jak zawsze sobie piszę
do swoich własnych myśli: ja już chyba zawsze zostanę taka mała.
No, po prostu.
No, tak sobie.
Tak sobie dzisiaj.
O.
Na pomoc.
wyprodukowane
przez n a v i e 24 - 09 - 2007 ,
14:37 , Tarnów
f
p
r
deviant
skomentuj
w księdze gości
Jeśli chcesz
skomentować któryś z powyższych artykułów, możesz zrobić to w księdze
gości. |