grudzień 2007

24. grudnia 2007 dzyń, dzyń, dzyń...

Rzeczywistość drga wokół niczym świat widziany przez gorące powietrze unoszone znad ogniska. Czuję się niepomiernie zmęczona, choć przecież święta jeszcze się nie zaczęły. Czuję się rozdrażniona i zaniepokojona. O, tak - przedświątecznie.

Za kilka godzin jak co roku zasiądę do wigilijnej kolacji. Znowu nie będę potrafiła złożyć nikomu sensownych życzeń. I - szczerze mówiąc - nie lubię tej tradycji. Nie lubię składania życzeń. Raz, że najzwyczajniej w świecie - nie potrafię. Wierzę, że ludzie, na których mi zależy, wiedzą, że życzę im dobrze. I że życzę im dobrze przez cały rok, nie tylko pewnego grudniowego wieczoru. Tymczasem boję się, że nie złożenie przeze mnie trzymających się kupy życzeń, nie wysłanie przeze mnie tony smsów, wszystkich wypakowanych tym samym, możliwie jak najdłuższym wierszykiem, zostanie źle odebrane.
Wiecie, czego najbardziej nie lubię w tym czasie świąt....? Tego właśnie - tej tony spadających na mnie smsowych życzeń. Przecież ja nawet nie czytam tych smsów, tych wierszyków na gadu-gadu... Och, nie obrażajcie się. Ja doskonale pamiętam, kto do mnie napisał, kto zadał sobie ten trud. Cieszę się, że są ludzie, którzy o mnie pamiętają. Ale czasem jest mi smutno, kiedy pomyślę, że dwudziestego czwartego grudnia mój telefon pęka w szwach, a przez pozostałe ponad trzysta sześćdziesiąt dni daremnie czekam, aż ktoś sobie o mnie przypomni. A czasem nawet siedzę sama w zaciszu mieszkania i wzdycham sobie z samotności.
Brednie. Jestem inna, wiem. Ale jestem. Jestem inna.

A zatem - wesołych świąt wszystkim. Po prostu. Sami doskonale wiecie, czego pragniecie najbardziej. I tego właśnie Wam życzę.
Nie nażryjcie się tylko za bardzo. O.

wyprodukowane przez n a v i e
24 - 12 - 2007 , 13:55 , Tarnów
f     p    r

deviant

skomentuj w księdze gości

 

Jeśli chcesz skomentować któryś z powyższych artykułów, możesz zrobić to w księdze gości.