5. kwietnia 2008 Pięciolica Joanna.

Posiadam kilka różnych twarzy. Dla ciebie słodka i niewinna, dla ciebie odważna i zdecydowana, dla ciebie poirytowana i skwaśniała, dla ciebie zła i zepsuta. A dla siebie dziwna i niezrozumiała jak żywioły dla dziecka.
Przelewam się sobie pomiędzy palcami, zostawiając na nich jakąś część siebie, która potem znika, jakby wyschła. Można do mnie podejść blisko, wtedy daję ciepło w chłodne noce. Ale za blisko - parzę żywym ogniem. Czasem bywam deszczem - rozumiem jego śpiew w swojej głowie, daję orzeźwienie. Ale większość ludzi na mój widok wyciąga parasol. Kiedy zechcę, jestem cicha i kojąca jak pieśń świerszczy letnim zmierzchem. Częściej z gwałtownością wiatru niszczę wszystko, co napotkam na swej drodze. Jako emocjonalny wampir bywam niebezpieczna. Jak czarna dziura wysysam z otoczenia wszystkie emocje, ale wtedy staję się małą, bezradną dziewczynką. Jako dorosła kobieta byłabym obłąkana.

To, czego się boimy, pociąga nas i fascynuje.
Oj, tak. Boję się ciemności.

Czy modlicie się do Niego teraz, kiedy nikt was nie uciska? Pomódlcie się za tych, których uciskają.

wyprodukowane przez n a v i e
05 - 04 - 2008 , 17:25 , Tarnów
f     p    r

deviant

skomentuj w księdze gości

27. marca 2008 pocałunek Ammany.

Parę słów na początek nowej wiosny: No, to jedziemy.

Natchniła mnie Ammana, budząc pocałunkiem z odrętwienia, jak te wszystkie drzewa, zielone źdźbła trawy, kwiaty wychylające łebki spod zeszłorocznych liści i bzyczące oszalałe pszczoły, wyprowadzone z równowagi ostatnimi śniegami.

Może przy odrobinie szczęścia uda mi się wymieszać moje oba światy w odpowiednich proporcjach i powstanie z tego całkiem dobry eliksir.

wyprodukowane przez n a v i e
27 - 03 - 2008 , 11:07 , Tarnów
f     p    r

deviant

skomentuj w księdze gości

3. lutego 2008 "Fizjologia Roślin jest fajna!!!"

Weź się w garść dziewczyno...
To tak zostało po poprzednich latach... Jakieś takie przekonanie, że to świat narzuca mi, co mam robić i jak mam robić. A ja biegam tylko, taki zaprogramowany automat, i robię wszystko, co mi wstukano, nie zastanawiając się nawet poco-dlaczego.
Nie nie nie!
Ja tak nie chcę.

Znowu łapię doła sesyjnego, doła przed-po-biochemicznego, doła antyroślinnego. To nie jest chyba do końca sprawiedliwe. Teraz będzie mi smutno, i będzie mi przykro, i będzie mi ogólnie źle przez następny miesiąc pewnie. Powód znam tylko ja.
Teraz będzie mi ciężko.

Tak sobie muszę tutaj zebrać pewne myśli, jak w mojej prywatnej myślodsiewni. Poukładać je sobie, zastanowić się, co-jak-poco-dlaczego. Bo inaczej pęknę, inaczej mnie to rozerwie. A dół inżynieryjno-genetyczny tylko czeka na ten swój wielki moment, kiedy radośnie wyskoczy zza rogu i wrzaśnie: "Ha!"

Tak podsumowując: ogólnie. Ogólnie boję się najbliższych dni.
Boję się, że nie starczy mi sił, by przez nie przejść. Że potem znowu będę sobie wyrzucać, że coś źle zrobiłam, że coś spaprałam, że mogłam coś zrobić inaczej.
Tyle, że "potem" będzie potem. A teraz nie potrafię przewidzieć, jak wyglądać będzie owo "potem". Nie posiadam kryształowej kuli.

I czasem łapię się na myślach, które utwierdzają mnie w przekonaniu, że w głębi siebie i tak jestem egoistką.

Przytul mnie.

wyprodukowane przez n a v i e
03 - 02 - 2008 , 14:01 , Tarnów
f     p    r

deviant

skomentuj w księdze gości

1. stycznia 2008 "nowy rok, nowe życie"

Mnóstwo kanapek, których nie robiłam, choć przecież miałam to w planach. To wszystko przez ten zapchany pociąg, który dojechał do celu czterdzieści minut później, niż powinien. Szczur przyklejony do prętów klatki, wypatrujący głodnymi, czarnymi oczkami ręki, która poda mu paluszka. Ewentualnie mógłby być chociaż kawałek sałaty, nie wybrzydzajmy. Dużo słodkich drinków. Już nawet nie pamiętam smaków ich wszystkich. Wiem jedynie tyle, że najbardziej przypadły mi do gustu ten pierwszy, który zapoczątkował dyskusję o różowości kobiecej [szatańskiej] krwi, oraz ten biały, który Lili smakował jak czekolada miętowa.
Navie, występująca na imprezie jako nadworny FOTOGRAF, i tak w konsekwencji dopięła swego, gdyż każdy zasłaniający się przestał być zasłaniającym się. Podobno później, czego już nie dane było jej oglądać, miało miejsce pewne całkowite odsłonięcie. No, może "całkowite" to zbyt mocne słowo. Powiedzmy: odsłonięcie do majtek. Nie wiem, czy mój aparat by to przeżył.
Ludzie stłoczeni na balkonie, składający sobie nawzajem spontaniczne życzenia. Spontanicznie uchwycone całusy, spontaniczne objęcia wyłapane spontanicznie moim obiektywem. A potem "pierdnięcie roku" [choć były to ubogie "sztuczne ognie", były one też wspanialszym darem niż jakikolwiek inny, wielki pokaz].
Miód sam na sam z Tobą, Kochanie. Choć było zimno na tym balkonie, była to chwila słodka jak ten miód.
Subkulturowa piosenka w wykonaniu Backstreet Boys.
"Ordynarnym kijem, w ordynarnej szmacie, na ordynarnej podłodze."
Woda mineralna Pana W Niebieskiej Koszuli i Żółtym Krawacie Z Napisem "SeXXX Zone".
Posiadówa przed monitorem didżeja i dyskusja o zaspokojeniu.
Moja Siostra, patrząc na Twoje zdjęcia, Elu, powiedziała, że jesteś bardzo ładną dziewczyną. Zapamiętaj i częściej pozuj do zdjęć.
Kuchenne czatowanie na frytki.
Noc w Twoich ramionach.

I jest coś czego żałuję i za co przepraszam, ale mimo tych sygnałów z mojej strony, które mogłyby być źle zinterpretowane, był to najwspanialszy Sylwester w moim życiu. Teraz mogą być już tylko lepsze.

W nowy, 2008 rok weszłam szczęśliwa. Wierzę, że szczęśliwa go również opuszczę.

wyprodukowane przez n a v i e
01 - 01 - 2008 , 20:59 , Tarnów
f     p    r

deviant

skomentuj w księdze gości